Związek P – S

Związek przyczynowo skutkowy, czyli w poszukiwaniu źródła nawrotów.

Jednej przyczynie odpowiada jeden skutek, jeden skutek posiada jedną przyczynę.

Aby zrozumieć powyższe, niezbędnym jest zauważenie obecności sposobu i efektu.
Sposób – konkretna sposobność, jaką wykorzystuje przyczyna do wygenerowania skutku,
i zaowocowania konkretnymi efektami.

Razem z przyczyną, skutkiem i efektem, zawsze obecny jest sposób.

Sposób nagminnie mylony jest z przyczyną, pewnie z tego powodu, że podobnie jak efekt, istnieje w rzeczywistości materialnej. Aby chronić się przed niepożądanymi efektami, ograniczamy do minimum, zaistnienie sposobności. Można zabezpieczać się, uciekać (unikać) długo, nawet do śmierci, ale czy życie pod presją permanentnego lęku, może być satysfakcjonujące? Wątpię. Zresztą wcześniej czy później przyczyna znajdzie skuteczny sposób..
Na poziomie ciała, mamy do czynienia z efektem – nie skutkiem. Ważne rozróżnienie:

przyczyna (psychika) – skutek (energia) – efekt (materia)

Działanie na „efekt” – chwilowe, na „skutek” – doraźne, na „przyczynę” – trwałe.
A czemu ta przyczyna taka uparta? Może ma Ci coś naprawdę ważnego do przekazania?
Ja w istnienie przypadków nie wierzę, tak czy siak:

Najlepszym i trwałym, jawi się „zniknięcie” przyczyny.

Piszę „zniknięcie”, bo przyczyna zamieszkuje w przeszłości, która zmienianiu nie podlega.
Przyczynę można jedynie „zniknąć” (zneutralizować), uczynić nieaktywną.

„Wtajemniczonym” wybaczanie się kłania, „dopełnienie do nic”, poprzez skuteczne wybaczenie, czy dowolnie innym trwale działającym sposobem, czyni przyczynę – nieaktywną.
Spełniła swoje zadanie, jest a jakby jej nie było. Można się rozluźnić, cieszyć życiem i zdrowiem.

This entry was posted in Od początku. Bookmark the permalink.

38 Responses to Związek P – S

  1. Anna says:

    Jest nadzieja, dzięki Andrzeju, wracasz mi oddech.

  2. Jarek says:

    Trochę mi namieszałeś tym artykułem, myślałem, że skutek i efekt to to samo. To ten skutek w końcu jest w świecie materii, czy go niema ? No bo tej energii to tak za bardzo nie widać bardziej ją poczuć idzie jeśli już…

  3. Andrzej says:

    To ten skutek w końcu jest w świecie materii, czy go niema ?

    Jest, przecież materia to forma energii – nieprawdaż? :)
    Tak jak „gdzieśkiedyś” wspomniałem, artykuł jest głęboki, zainteresowanym – (zainteresowany, nie = ciekawy) chętnie o co zapytają odpowiem.
    Napisaniu tego artykułu towarzyszył (ukryty pod nosem 😉 ) cel, ciekaw jestem, czy, kiedy i kto go odkryje.

  4. Jarek says:

    Zainteresowany jestem, a moja ciekawość wynika z tego, że nie mogę sobie jakoś poukładać tego skutku z efektem :/

    • Andrzej says:

      Spróbuję tak – ktoś Ci ubliżył, pojawiła się przyczyna (wkurw), i skutek (kop).
      I teraz: trafiony (efekt jest), nie trafiony (efektu brak).
      Skutek (bez efektu) jest nie skuteczny. :)

  5. abeni says:

    Czyli sposób możemy wykorzystywać zarówno do generowania skutków, a w dalszej kolejności efektów ( szukanie bądź unikanie sposobności ) jak i do zneutralizowania przyczyn efektów jakich doświadczamy. O skuteczności sposobu świadczy efekt. Aczkolwiek im mniej jesteśmy podatni na efekty (trafienia) tym mniej skutków (lekcji), które nas spotykają.

    Z drugiej strony wychodzi mi, że skutkiem jest efekt – jego zaistnienie bądź nie. I po efektach ich poznacie.

  6. Jarek says:

    Zaczyna robić się coraz bardziej zawile myślałem, że skutek jest efektem…czyli skutek może nie przynieść efektu? To jak nie ma efektu to co z przyczyną i skutkiem neutralizują się? Na innym przykładzie:
    Przyczyna (potłumione emocje)
    Sposób manifestacji (choroba)
    Skutek (ból w ciele)
    Efekt…ograniczenia w funkcjonowaniu?
    Na tym przykładzie jak teraz patrzę co napisałem, jeśli choroba nie pierdolnie odpowiednio mocno i będziemy jechać na wytłumiaczach i lekach przeciwbólowych to efektu może nie być a przyczyna i skutek są ale tak jakby ich nie było bo są potłumione….no i co wtedy? Przecież nie o taką neutralizację nam chodzi :)

    • Andrzej says:

      Kardynalnym warunkiem wzajemnego rozumienia, jest poruszanie się w tej samej, lub przynajmniej zbliżonej konwencji pojęciowej.
      Fundamentalne dla rozumienia artykułu (a dla mnie fenomenu – człowiek),
      jest uznanie że funkcjonuję równocześnie i równolegle na trzech poziomach:

      1. świat przyczyn – niematerialny (przyczyna istnieje w świecie – „jak„)
      2. świat skutków – świat energii (energia istnieje w świecie – „co„)
      3. świat efektów – świat efektów (materia istnieje w świecie – „co„)

      Dlatego:
      Przyczyna – ..?
      Skutek – zablokowany przepływ energii
      Efekt – choroba

      Przyczyna i Skutek, są związkiem – Efekt owocem tego związku.
      Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, coś nie może być czymś innym, np. „skutek efektem”. – Jaśniej?

  7. abeni says:

    no to może tak: skutkiem skutku jest zaistnienie bądź nie zaistnienie efektu

    • Andrzej says:

      Da się tego łamańca jakoś przełknąć. :)
      Wracając do konkretnego przykładu choroby, długotrwałe i/lub znaczne, zablokowanie przepływu energii, uniemożliwia właściwą pracę organizmu i powoduje chorobę. Zablokowanie, będzie utrzymywać się tak długo, jak długo istnieje przyczyna, dla której to zablokowanie uczyniliśmy.

  8. Filip says:

    Dla mnie najkrócej to jest tak, że efekt to jest przejaw skutku, coś co z niego (skutku) wynika.

  9. Jarek says:

    Jaśniej dużo jaśniej, w zasadzie było całkiem jasno do momentu kiedy zorientowałem się, że gdzieś nam zniknął sposób. Skoro w naszym przykładzie skutek to zablokowana energia a efekt choroba co co będzie sposobem? Sytuacja? W poprzednim przykładzie z wkurwem i kopem sytuacja wygenerowała przyczynę. W sumie skutek też. Czyli sposób to sytuacja jaka nas spotyka? Dobrze myślę?

  10. Anna says:

    Przyczyna w psychice skutkuje efektem więc to co objawia się w ciele jest sygnałem do szukania przyczyny.
    Jak odnaleźć tę przyczynę oto jest pytanie.

    • Andrzej says:

      „Jak odnaleźć tę przyczynę”, bardzo dobre (na pozór) pytanie, lecz nie ono inspirowało artykuł, celowałem skromniej:
      „w poszukiwaniu źródła nawrotów”, czyli nie tyle „dlaczego zachorowałem?” ile „jak (skutecznie) zadbać o to, by choroba nie powracała?”
      A skoro już jestem przy głosie, pozwolę sobie zauważyć, różnicę między:
      – leczeniem choroby a leczeniem chorego narządu/organu
      Medycyna klasyczna zajmuje się leczeniem tego, co wykazuje zmiany chorobowe, do amputacji włącznie.
      Ciach i po chorobie?

  11. abeni says:

    Właśnie może jakie jest pytanie, czy w ogóle jakieś jest?

  12. Anna says:

    W poszukiwaniu źródła nawrotów podałeś Andrzeju źródło:

    przyczyna (psychika) – skutek (energia) – efekt (materia)

    więc skoro przyczyna tkwi w psychice to jakaś tam jest, tylko jaka ? skoro jest skutek i efekt stąd moje pytanie jak odnaleźć przyczynę.
    no a „jak (skutecznie) zadbać o to, by choroba nie powracała?”

    jeśli przyczyna będzie nieznana… to jak zadbać? no jak?

  13. Anna says:

    c.d
    skoro jest skutek i efekt to trzeba czekać na chorobę?

  14. Anna says:

    cd
    no i..zablokowana przyczyna…problem..jak odblokować?
    „Zablokowanie, będzie utrzymywać się tak długo, jak długo istnieje przyczyna, dla której to zablokowanie uczyniliśmy.”

  15. abeni says:

    Jeżeli są nawroty czyli nie osiągamy efektu to może po prostu, tak zwyczajnie się okłamujemy, aby chronić tą naszą chorą część przed uzdrowieniem. Bo tak zwyczajnie nie chcemy się z nią rozstać. Bo boimy się zmian?
    Od dawna mam mnóstwo „recept”, wiem jak, wiem nawet co, a mimo wszystko trwam w tym w czym trwam. Ludzka słabość, rezygnacja, niechęć życia, poddanie się, wycofywanie. Ego dążące do śmierci.
    Jeżeli to ego, to u mnie wpisuje się w nie bezsilność. To, co potrafi wywołać „na zawołanie” depresje to okrucieństwo człowieka wobec zwierząt. Nie jestem w stanie sobie z tym poradzić.
    Bezsens.
    Pewnych rzeczy nie chce się akceptować. A że nie jesteśmy obiegiem zamkniętym to mamy, tak jak mamy.

  16. Andrzej says:

    „.. zwyczajnie się okłamujemy, aby chronić tą naszą chorą część przed uzdrowieniem. Bo tak zwyczajnie nie chcemy się z nią rozstać..”
    Myślę podobnie:
    nie chcemy zapłacić ceny uzdrowienia
    Odmowa kochania kogokolwiek, jest odmową kochania części siebie, skazaniem jej na: izolację, odrzucenie, chorobę i śmierć.
    Człowiek osądzający wybrał chorobę.
    Stan zdrowia nieraz „samoczynnie” ulega poprawie, kiedy jest tak źle, że osądzanie z braku sił, jest już nie możliwe, następuje akceptacja przez rezygnację.
    Zdrowie się poprawia i zaczynamy od nowa..

  17. Anna says:

    „Odmowa kochania kogokolwiek, jest odmową kochania części siebie”
    no, kogokolwiek kochać ? hm od zachowań i czynów tego kogoś zależy…tak mam a poza tym to kochanie przychodzi samo ..nie wiem jak.

  18. Anna says:

    cd
    Miłość pojawia się w związku a relacja z kimś nie musi być związkiem.
    Związek jest połączeniem subtelno energetyczno fizycznym między osobami. Miłość nie jest uczuciem to jest coś większego niż uczucie.
    Jeśli monent związku się zgadza to odczuwa się rozluźnienie jeśli się rozluźnię to się nie bronię, wzrasta moja wrażliwość która mi pozwala odczuć i przeżyć jakość rzeczywistości.Może być pięknym przeżyciem lub, różnie to bywa bo związane jest z jakością związku w jakim się jest.
    Stan otwarcia i wrażliwości jest w miłości.

  19. Andrzej says:

    No cóż, jeśli tak chcesz..
    Ja wolę odwrotnie – miłość jest naturalnym stanem, oczywiście jestem władny go zablokować, bać się, spinać, atakować, uciekać. Ponoć mam wolną wolę – tak słyszałem. :)
    Przy okazji – my tu o przyczynie, skutku i nawrotach.
    O miłości każdy wszystko wie najlepiej, szkoda klawiatury.

  20. Anna says:

    cd
    Kochanie, jeśli kocham i druga osoba mnie też to stwarza się możliwość, możliwość pewnego rodzaju intymności i czuje się odprężenie szybko lub wolniej.
    Więc kocham od czasu do czasu. Czy kocham siebie ? Kocham.

  21. Anna says:

    :) tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam wpisu.

    „Przy okazji – my tu o przyczynie, skutku i nawrotach.”
    a przyczyny i skutki…przeszłość.

  22. abeni says:

    Tak zaraz z miłością, rany julek, Andrzej tak zawsze z grubej rury. Akceptacja wystarczy tak dla mnie, ten malutki plusik, który ma w sobie. Jeszcze tak kogokolwiek – anonim w miarę luz, ale wszystkich – wystarczająco dla mnie nieosiągalne.
    A przyczyny widzę jako nabyte i wrodzone, widać po efektach typu wrodzone niepełnosprawności czy też podatność na określone choroby, tzw. dziedziczność.

    • Andrzej says:

      W nawiązaniu do mojej grubej rury, czyli o co mi z tym kochaniem chodzi:
      DobrzeNiedobrzeNieźleŹle, mam nadzieję że jasne,
      tymczasem:
      KochanieBrak kochaniaNie kochanieOdmowa kochania, z tym już trudniej.
      Nienawiść zaczyna się od stanu „odmowy kochania” (takiego sformułowania użyłem), i zawsze poprzedzona jest osądem.
      Tak rozumiana „odmowa kochania” powoduje blokowanie swobodnego przepływu energii, co owocuje ciągiem dalszym.

  23. Marcin says:

    „Przyczyna – ..?
    Skutek – zablokowany przepływ energii
    Efekt – choroba”
    A gdzie w tym jest sposób? W artykule był sposób, potem wszedł skutek. Mam pomieszane. Andrzeju poproszę o przykład kiedy, jak mylimy sposób z przyczyną.

    • Andrzej says:

      Zawsze mylisz sposób z przyczyną, no chyba że jesteś kimś świadomym swojej oryginalności, niepowtarzalności, siebie i wszystkiego co się wydarza.
      Taki analizę zaczyna od: „w jakim celu, właśnie mnie, właśnie to, właśnie wtedy”?
      To może być dobra praktyka, prowadząca do poznania przyczyny. :)

  24. Anna says:

    Wybaczanie sprawiało mi trudność lecz wybaczyć TO no sorry Bogiem nie jestem, jestem tylko człowiekiem.
    Prawdziwie wybaczyć TO przekracza moje możliwości a poza tym nie ma we mnie zgody na to….w tej chwili.

  25. abeni says:

    No tak teraz rozumiem.

  26. Anna says:

    „„Wtajemniczonym” wybaczanie się kłania, „dopełnienie do nic”, poprzez skuteczne wybaczenie, czy dowolnie innym trwale działającym sposobem, czyni przyczynę – nieaktywną.
    Spełniła swoje zadanie, jest a jakby jej nie było. Można się rozluźnić, cieszyć życiem i zdrowiem.”

    a jaki to ten inny trwale działający sposób czyni przyczynę nieaktywną?

  27. Andrzej says:

    Mnie nie pytaj, skuteczności i trwałości „Skutecznego Wybaczania” jestem chętny bronić, istnienie innych możliwości zakładam. Żarliwe praktykowanie głębokiej, autentycznie głębokiej wiary, w Boga, który jest miłością – na przykład..
    Wiesz, takiego który nie wybacza, ponieważ nie osądza, więc nie ma co. <3

  28. Anna says:

    hm i co dalej… zdrowie mnie interesuje a problem mam z wybaczaniem…no i co z tym robić?

  29. Anna says:

    cd
    tak sobie myślę…. bez czwartego kroku to chętnie wybaczę TO :)

    • Anna says:

      cd.
      od wczoraj wiem co jest powodem niemożności zrobienia czwartego kroku….poczułam to, więc w czwartym kroku nie jestem w stanie zrobienia jednego kroku w kierunku tej osoby.

  30. Anna says:

    cd
    poczułam i zareagowałam stąd wiem.

  31. abeni says:

    Mam taki motyw, chodzi mi po głowie. Otóż jak widzicie w realu powiedzenie, że dobrych ludzi los/ Bóg bardziej doświadcza, zsyła im krzyże ? Karma się im szybciej „wypala” czy jak?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *