Nieśmiertelność czy wieczność?

Z ideą fizycznej nieśmiertelności, pierwszy raz  zetknąłem się bodajże na początku 1984 roku. Pierwszą literacką pozycją, która ukazała(?) się  w Polsce na ten temat, było powielaczowe wydanie:

Filozofia fizycznej nieśmiertelnościFilozofia fizycznej nieśmiertelności

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Filozofia fizycznej nieśmiertelnościFilozofia fizycznej nieśmiertelności

 

 

 

 

 

 

 

Idea fizycznej nieśmiertelności daje ludziom możliwość rozwikłania problemu konieczności śmierci oraz obsesyjnych myśli o niej. Niewiedza na temat fizycznej nieśmiertelności czyni ludzi więźniami cierpienia, strachu, niepewności i lęku przed unicestwieniem, co powoduje chorobę i ból, gwałt i wojnę, niemoc i okrucieństwo, degradację człowieka i samą śmierć. Filozofia fizycznej nieśmiertelności zdejmuje okowy z ludzkiej wyobraźni, daje dostęp do ogromnych rezerw energii i mocy twórczej, uczy cierpliwości i prostoty, a także stanowi sprawdzian miłości i inteligencji.

Pierwsze zdania wprowadzenia, zachwyciły a jednocześnie wystraszyły mnie nie źle i na długie lata. Podobnie jak wielu, wielu innych, zacząłem „krążyć w pobliżu”, zwiedzać okolicę, „Prosperity”, „Związki”, „Trauma narodzin”, „Wybaczanie” itd… Dorastałem do tematu, dorastałem do wstępu:

Ta książka nie jest dla ludzi leniwych. Jest przeznaczona dla odważnie myślących, którzy kochają życie, samych siebie i innych. Książka ta jest dla ludzi dobrych, którzy chcą dostąpić oczyszczenia. Doznać oczyszczenia znaczy kochać miłością tak czystą, że pozwoli ona zawsze i wszędzie żyć w prawdzie. Miłość, która powoduje fizyczną nieśmiertelność, jest wiecznym ukojeniem. Taka miłość jest nieskończoną dobrocią. Taka miłość musi zawierać nieskończone miłosierdzie i przebaczenie. Powinna także być inteligentnie zdyscyplinowana i mądra.

Filozofia fizycznej nieśmiertelności

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Temat poniekąd związany z „Dobrą Nowiną” a tytuł z wątpliwości / dylematu:
„Fizyczna nieśmiertelność” czy „Fizyczna wieczność” – jak ostatnio staje się modne?
Ciekaw jestem Waszego na ten temat zdania.

This entry was posted in Od początku. Bookmark the permalink.

12 Responses to Nieśmiertelność czy wieczność?

  1. Anna says:

    ?
    Fizyczna to znaczy jaka?

  2. Anna says:

    Jak patrzę na to:

    Fizyczny,dotyczący wyglądu zewnętrznego człowieka,
    dotyczący organizmu człowieka,seksualny,wykonujący pracę wymagającą siły mięśni,dotyczący wyrobienia sportowego, dostępny zmysłom,dotyczący fizyki i zjawisk którymi się ona zajmuje to jak każda maszyna z czasem przestaje funkcjonować więc fizyczna nieśmiertelność kogoś?
    Nie spotkałam człowieka którego wygląd się nie zmienił który zachował pełnię sił fizycznych.

    Fizyczna wieczność pod względem fizyki,zjawisk jakoś bardziej jest mi realna.

  3. Anna says:

    Wszechświat jest pełen spokoju i łagodności, oprócz burzy :) i to zaobserwowałam, zauważyłam lecz też zauważyłam i to, że pomimo, że wokół mnie jest spokój to we mnie czasami jest niepokój.

  4. Andrzej says:

    „Fizyczna nieśmiertelność”, najprościej – utrzymywanie ciągłości związku duszy z ciałem, dowolnie długo, według Orra – minimum 300 lat.

  5. Anna says:

    Jeśli chodzi o utrzymywanie ciągłości duszy z ciałem to każdy to robi poprzez oddech.
    hmm, czy można dowolnie długo…dowolnie.
    ?

  6. Renata says:

    Umysł, tego byka okiełznać to nie lada wyczyn. :)

  7. Renata says:

    Lubię „Kurs cudów”.

    Trzecia przeszkoda – powab śmierci

    Tobie i twemu bratu, do których wyjątkowego związku zawitał Duch Święty, dane jest wyzwalać i zostać wyzwolonymi od oddania śmierci. To zostało ci bowiem ofiarowane i to przyjąłeś. Musisz jednak nauczyć się jeszcze więcej o tym dziwnym oddaniu, gdyż zawiera ono trzecią przeszkodę, przez którą pokój musi przepłynąć:
    Nikt nie może umrzeć, chyba że wybierze śmierć.
    To, co wydaje się lękiem przed śmiercią, jest naprawdę jej powabem. Wina również jest czymś, czego się lękasz i co wywołuje lęk. Niemniej jednak nie mogłaby mieć żadnej władzy nad nikim poza tymi, dla których ma powab i którzy jej poszukują. I tak jest również ze śmiercią. Została wytworzona przez ego i jej ciemny cień pada na wszystkie żywe istoty, gdyż ego jest „wrogiem” życia.

    Jednakże cień zabić nie może. Czymże jest cień dla żyjących? Przechodzą przezeń i go nie ma. Co natomiast z tymi, którzy oddali się temu, by nie żyć, odzianymi w czerń „grzesznikami” – żałobnym chórem ego – odchodzącymi tak ociężale od życia, wlokącymi swoje łańcuchy i maszerującymi w powolnej procesji, ktora czci ich surowego władcę, pana śmierci? Dotknij któregokolwiek dłońmi przebaczenia i patrz, jak spadają zeń łańcuchy razem z twoimi. Spójrz, jak odrzuca on czarny całun, który wdział na swój pogrzeb i usłysz jak śmieje się ze śmierci. Dzięki twemu przebaczeniu może uciec przed wyrokiem, który grzech wydał na niego. To nie jest arogancja. To jest Wola Boga. Cóż jest niemożliwe dla ciebie, który wybrałeś Jego Wolę jako swoją? Czymże jest dla ciebie śmierć? Nie jesteś oddany ani śmierci ani jej władcy. Gdy przyjąłeś cel Ducha Świętego w miejsce celu ego, wyrzekłeś się śmierci zamieniając ją na życie. Wiemy, że idea nie opuszcza swojego źródła. A śmierć jest tak samo wynikiem myśli, którą nazywamy ego, jak życie jest wynikiem Myśli Boga.

  8. Andrzej says:

    „Kurs cudów” – kolejna zabawka ego. To nie jest bajeczka o cudach, ani temat do pogadania – to jest „Kurs czynienia cudów”, kolejne lekcje na każdy dzień roku. To nie czytadło, to instrukcje do praktyki. Celem tego kursu, jest „nauczyć” Cię, czynić cuda – nauczył? Jeśli nie, była to strata czasu. Z umysłem (bykiem znaczy) można poradzić sobie na wiele sposobów. Jednym z lepszych, jest zmiana diety.

  9. Andrzej says:

    Dopisek po czasie:
    Tak to widzę teraz, a przypomniałem sobie, że kiedyś, kiedy siedziałem głęboko w czarnej dupie, to właśnie lektura tekstów (nie lekcji) „Kursu cudów” bardzo mi pomagała. No proszę, jaki hardy się stałem. :)

  10. abeni says:

    „Z umysłem (bykiem znaczy) można poradzić sobie na wiele sposobów. Jednym z lepszych, jest zmiana diety.”…??? yyyy… że jak?

  11. Andrzej says:

    Byk jak byk, do byków jako takich nie mamy nic. Byk może (przynajmniej teoretycznie), służyć mi, nie służyć nikomu, służyć ego. Kiedy ego dosiada byka..
    O to jest byk problem. Rozwiązaniem może być korekta diety. Jeśli pamiętamy że:
    – pokarmem ego są problemy
    – pokarmem duszy piękno
    Sprawa staje się jasna i diagnoza oczywista. Za dużo problemów, za mało piękna w Twoim świecie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że „piękne” i „piękno” nie są tym samym.
    Pięknym dusza się nie nasyci, pięknem tak.
    Zalecenie dietetyczne: mniej problemów, więcej piękna. Byk nie schudnie, ego owszem.
    Podkreślę bo ważne: „piękne”, „piękna” nie zastąpi!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *